Twój proces projektowy nie jest gotowy na AI. Sprawdź, czego mu brakuje

Agent AI nie ma intuicji. Wdroży dokładnie to, co mu pokażesz – łącznie z błędem. Dlatego proces projektowy, który sprawdzał się przy pracy z developerem, dziś wymaga dopracowania w trzech miejscach: testach z użytkownikami przed implementacją, weryfikacji wizualnej po niej oraz roli, jaką w tym wszystkim odgrywa projektant.

Projekt Kello – ekosystem rekrutacji medycznej, który wdrażaliśmy przy wsparciu agentów AI – potwierdził coś, co w wiedzieliśmy już wcześniej. Iteracyjny, oparty na dowodach proces projektowy jest kluczem do sukcesu niezależnie od tego, kto – lub co – wdraża projekt. Zmieniło się tylko to, jak bardzo ten proces musi być precyzyjny. ZIMA UX, UI & Design Strategy

zima design projekt yestersen

Testy z użytkownikami, czyli: sprawdź, zanim robot to utrwali na wieki

W projekcie Kello 11 ekspertów zweryfikowało prototypy, zanim ruszył development. To standardowa praktyka w Zimie – ale w modelu AI-driven development nabiera dodatkowego znaczenia. Agent wdroży dokładnie to, co mu pokażesz, więc każdy błąd, który przechodzi testy z użytkownikami niezauważony, ma szansę trafić prosto do kodu, w skali całego projektu.


Testy przeprowadzone przed przekazaniem projektu do agenta oznaczają mniej iteracji na etapie implementacji. Poprawka w Figmie jest tańsza niż poprawka w gotowym kodzie – to trochę jak poprawienie literówki w mailu przed wysłaniem, a nie po tym, jak dotarł już do całej firmy.

Warto zadbać o dwie rzeczy:

  • Interaktywny prototyp do testów powinien być na tyle dopracowany, żeby mógł posłużyć również jako referencja wizualna dla agenta – nie tylko jako narzędzie do zbierania feedbacku od użytkowników.
  • Wnioski z testów dokumentuj jako konkretne zmiany w Figmie, nie jako ogólne obserwacje w prezentacji podsumowującej. „Użytkownicy mieli problem z formularzem" to obserwacja. „Pole [data urodzenia] przenieś nad pole [numer telefonu], bo użytkownicy szukali go w tej kolejności" to zmiana, którą agent może wdrożyć.


Agent jako najbardziej dociekliwy kontroler jakości, jakiego znasz

Jedną z rzeczy, które zmieniły się najbardziej wraz z wejściem agentów AI do procesu wdrożenia, jest to, że weryfikacja wizualna gotowego produktu może odbywać się automatycznie. Agenty potrafią same porównać wynik implementacji z projektem w Figmie – na przykład przez zrzuty ekranu porównywane narzędziem takim jak Playwright.

To rodzi konkretne wnioski dla tego, jak w ogóle projektować interfejs:

  • Czyste, flat layouty są łatwiejsze do zweryfikowania przez agenta niż złożone, mocno animowane interfejsy – prostszy układ wizualny to mniej miejsca na rozbieżność między projektem a wdrożeniem.
  • Stany UI – hover, active, disabled, error – powinny być zaprojektowane jako osobne warianty, nie ukryte warstwy w jednym komponencie. Agent porówna każdy z nich osobno ze stanem rzeczywistym w przeglądarce.
  • Responsywność projektujemy jako osobne ramki dla każdego breakpointu. Dzięki temu agent ma konkretny, jednoznaczny punkt odniesienia dla wersji desktop, tablet i mobile – zamiast jednego artboardu z ukrytymi wariantami.

Innymi słowy: sposób, w jaki organizujemy plik Figmy, przestaje być kwestią wygody projektanta. Staje się elementem, który wprost decyduje o tym, czy automatyczna weryfikacja w ogóle zadziała.


Projektant jako product owner procesu AI-driven delivery

Nie trzeba umieć kodować, żeby rozumieć, jak agent wdraża projekt. Ale zrozumienie tego procesu staje się dziś nową kompetencją projektanta – tak samo istotną, jak znajomość zasad dostępności czy heurystyk użyteczności.


W praktyce oznacza to kilka nowych nawyków:

  • Testuj własny design w narzędziu typu Figma MCP – zobaczysz dokładnie, co agent „widzi" w twoim pliku i co sprawia mu trudność, zanim zrobi to za ciebie developer, wracając z listą pytań.
  • Rozmawiaj z deweloperem nie tylko o tym, czy projekt wygląda dobrze, ale o tym, co jest niejasne w opisie interakcji. To pytanie, które szybciej wychwytuje realne problemy z dokumentacją niż klasyczny feedback wizualny.
  • Myśl o swoim projekcie jak o dokumencie technicznym z warstwą wizualną – nie odwrotnie. Warstwa graficzna wciąż ma znaczenie, ale to precyzja opisu decyduje o jakości wdrożenia

Proces gotowy na AI-driven delivery to wciąż dobry proces projektowy

Testy przed implementacją, projektowanie z myślą o automatycznej weryfikacji i rola projektanta jako osoby rozumiejącej cały proces wdrożenia – żadna z tych rzeczy nie jest rewolucją. To te same zasady dobrego procesu projektowego, które stosowaliśmy zawsze, tylko doprowadzone do większej precyzji.

My w Zimie już projektujemy z myślą o AI-driven delivery. To nie jest zmiana estetyki – to zmiana sposobu myślenia o tym, co design ma komunikować i komu.

Przeczytaj o UX

Zobacz inne artykuły, które też mogą Cie zainteresować